niedziela, 26 września 2010
Sobotnie wyprawy...

Witajcie

Jest wiele rzeczy,które lubię i jedną z nich jest sobota, a szczególnie sobotni poranek, kiedy mam możliwość długiego wylegiwania się w łóżku..Wtedy jest tak błogo..Soboty to też czas,kiedy wraz z moim mężem jeżdzimy na targo staroci oraz do okolicznych sklepów meblowych bądż dekoracyjnych. W tą sobotę też tak było. Najpierw udaliśmy się na koniec miata pooglądać to, co inni mają do zaoferowania. No cóż wiele rzeczy mi się podobało, ale ze względu na ograniczoną powiechrznię mieszkaniową nie jestem w stanie wszystkiego posiadać, ale...przecież taki wypad musi być okupiony jakąś pamiątką więc zostałam szczęśliwą posiadaczką manekina i lampy. O ile wiem, gdzie manekin będzie stał,o tyle na lampę muszę znależć odpowiednie miejsce. Kilka koncepcji już mam...więc zobaczymy..

.

 

 

Kolejnym miejscem do którego się udaliśmy był sklep Mobel Martin. Jednak już podczas podróży mój mąż zarzekał się, że nie kupi mi już nigdy żadnego wazonu ponieważ podczas mojej nieobecności w Niemczech znalazł dwa czerwone schowane w szafie. Zgadza się-wazony są w szafie ale na pobyt tymczasowy bo narazie czerwona kolorystyka do niczego mi nie pasuje...Tak więc już wiedziałam na czym stoję. Ale cóż na jednym z działów wpadł nam w ręce wazon z firmy ASA ( o tej firmie będzie w moim kolejnym poście), który był przeceniony o 50% i...zostałam jego szczęśliwą posiadaczką. ( Dobrze, ze mąż w tym względzie nie byl słowny):-)

 

 

I na koniec chciałam Wam pokazać moje skrzydłokwiaty. Na punckie kwiatów mam bzika, a te szczególnie mi się podobają, ale od kiedy je mam ( a to już będzie coś około dwóch lat) nigdy nie były tak piękne:) tfiu, tfiuu...(żeby nie zapeszać)

 

Pozdrawiam i ciekawa jestem, jak Wam minął weekend...

                                                                                                            Emma

Free Web Counter